Komenda Hufca ZHP Krosno im. Jana i Stanisława Magurów

Biwak "Berezednia" 13 DH w Jaśliskach

28.12. Zimowy poranek. Jeden z ostatnich w roku 2006. Przy harcówce od 7 rano krząta się kilka osób.
Około 7. 45 zaczynają pojawiać się uczestnicy biwaku z rodzicami. Wszyscy z plecakami, ciepło ubrani, przygotowani na wszystko, a przede wszystkim oczekujący na super zabawę. W Krośnie świeciło piękne słońce, ale gdy dojechaliśmy do Jaślisk, nie było już tak pięknie. Zimno, wietrznie, mgła...
Zakwaterowalismy sie na sali gimnastycznej szkoły w Jaśliskach. Chwile pozniej wyruszylismy na zwiad. Trzy zastępy: Jaślaki, Beskidnicy i Wilki (nazwy biwakowe) wyruszyły by zebrać jak najwięcej informacji o Jaśliskach. Po 3 godzinach byli z powrotem. Zmarznięci, ale zadowoleni, bo dowiedzieli się naprawdę dużo. Na obiad kadra przygotowała kapuste z grochem, jeszcze z wigilii ale zamrożoną wiec zdatną do jedzenia. Po obiedzie gralismy w spoldzielnie i byla nauka piosenek. Około 7 odbył się pierwszy apel, a po apelu przyszły do nas harcerki i harcerze z 21 DH "Bieszczadzka Brać" z Jaślisk. Kominek udał się fantastycznie. Po kominku, już sami, poszliśmy spać. Jednak nie na długo.
Druhom Mikołajowi Kostka i Rafałowi Gadzała rozdzwoniły się telefony i kadra postanowiła zrobić alarm. Trzy długie, przeraźliwe gwizdki oboźnego - dh Jacka Dziedzica wyrwały ze snu wszystkich. Pierwszej nocy zastępy Jaślaków i Wilków poszły na musztrę w padającym śniegu.
Drugi dzień zaczął się cięzką rozgrzewką przeprowadzoną przez oboźnego. Po śniadaniu przygotowaliśmy swój ekwipunek i wyruszyliśmy na Kamień. Szło nam się dobrze, krajobraz był piękny, jednak przy podchodzeniu niebieskim szlakiem na granicę zaczęły się problemy. Śnieg po kolana był dużym wyzwaniem dla niektórych z nas. Było ciężko, ale poderwani śpiewem Nunasa doszliśmy w końcu do szczytu. Później, przez głęboki śnieg, na azymut schodziliśmy do Jaślisk i po ok. 15 minutach trafiliśmy na żółty szlak, który pomógł nam dojść do szkoły. Umordowani i zziębnięci wróciliśmy do szkoły i mieliśmy chwilę na odpoczynek. Dziś na obiad był bigos przygrzany u przemiłej pani Niziołkowej. Dziękujemy!! :)
W nocy, około 2 znów ze snu wyrwał nas gwizdek. Tym razem był to alarm mundurowy. Kadra była pełna werwy, ale uczestnicy trochę jakby zmięci. Wyruszyliśmy w kierunku Daliowej. Była to gra terenowa - lata 40 XX w.
Skradaliśmy się pod górę ok. 200 m i tam okazało się, że jakieś 3 osoby wymachują pochodniami. Myśleliśmy, ze to partyznaci, ale zostalismy ustawieni w szeregu. Okazało się ze płonęlo ognisko.
Druh Kacper Porembski otrzymał lilijkę i został przyjęty uroczyscie do druzyny. Po zakonczeniu tego obrzędu dramat- ognisko sie przewrocilo. Dzieki szybkiej interwencji Piotrka Wierdaka i Jacka D udało sie je uratowac. I wtedy zaczelo sie najwazniejsze.
PRZYRZECZENIE.
Druzynowy (czyli Ja) odczytał rozkaz, w którym dopuscil do przyrzeczenia druhow Krzysia Kostke, Jacka Kostke i Bartka Mięsowicza. Druhowie wystąpili i zapytani czy chcą złożyć przyrzeczenie odpowiedzieli, ze tak. Przyrzeczenie odebrał nasz były drużynowy dh Konrad "Amper" Baran. Powiedział także piękną gawędę. A gdy już krzyże błyszcząły na piersiach Wybranych i gdy nuciliśmy piosenki harcerski ciemność nocy rozświetliły pirotechniczne sztuczki Edka i fajerwerki - 3 - tyle ile osob skladalo przyrzeczenie. Pośpiewaliśmy jeszcze chwile i wrocilismy do szkoły.
Trzeciego dnia wstalismy o wpol do 9. Tego dnia odbył się jeszcze tylko bieg na stopien, po czym przystąpilismy do zwijania biwaku i ok. 5 wyjechalismy do Krosna.

WARTO ZAJRZEĆ

AKCJA 1% DLA ZHP