Komenda Hufca ZHP Krosno im. Jana i Stanisława Magurów

Por. Władysław Baran "BEKAS" bohaterem 6 DH ISKRA z Dukli

Minął rok od rozpoczęcia przez 6 Drużynę Harcerską ISKRA z Dukli kampanii „Bohater”.

Drużyna na swojego bohatera, wybrała żołnierza Armii Krajowej por. Władysława Baran "BEKASA", związanego z dukielskim terenem, który był m.in. dowódcą oddziału partyzanckiego oraz kompani ZN-24. Uroczystość nadania imienia miała miejsce 18 listopada 2017 r. w sali widowiskowo-teatralnej w Dukli. Padając naszej drużynie jego imię, chcemy oddać mu cześć i przypomnieć o jego życiu, działalności akowskiej i zagadkowej śmierci mieszkańcom naszego rejonu, na którym się urodził, żył i o wolność którego walczył. Pamiętajmy o tych wszystkich, którzy oddali życie za wolną Ojczyznę. Ich mogiły są po całym świecie. Są one znakiem miłości do Ojczyzny. Chcąc uczcić pamięć bohaterów z dumą będziemy nosić imię naszego porucznika! 

Za wkład w poznanie jego biografii składamy serdecznie podziękowania Panu Stanisławowi Fornal, nauczycielowi historii ze szkoły podstawowej w Dukli. Korzystając z okazji chcemy serdecznie podziękować za wsparcie i przychylność naszej drużynie wszystkim sympatykom i przyjaciołom. Przede wszystkim rodzicom harcerzy i harcerek, którzy pomagają w codziennym życiu naszej drużyny oraz przyjaciołom z Koła Przyjaciół Harcerstwa, które działa przy naszej drużynie! Dziękujemy również p. Burmistrzowi Gminy p. Andrzejowi Bytnar, Dyrektor OK p. Małgorzacie Walaszczyk-Faryj, Dyrektorowi MOSIR p. Michałowi Szopie, Dyrektorowi ZS2 p. Janu Drajewicz oraz Dyrektorom Szkoły Podstawowej: p. Jerzemu Pęcak, p. Arkadiuszowi Twardzik oraz p. Stanisławowi Fornal. Dziękujemy p. Magdalenie Konop-Gabory za piękne zdjęcia z tej uroczystości!

BIOGRAFIA por. Wł. Barana "BEKAS"

1 września 1939 roku z zachodu uderzyły na Polskę oddziały Wermachtu. 17 września 1939 roku do Polski wkroczyła Armia Czerwona, uderzając na tyły walczącej z Niemcami Armii Polskiej. Mimo bohaterskiej obrony, oddziały hitlerowskie w ciągu kilku tygodni zajęły całą Polskę. Przegrana kampania wrześniowa 1939 r. i podział Polski pomiędzy dwie okupacje- niemiecką i sowiecką, nie załamały w Narodzie Polskim woli walki o niepodległość. Rozpoczęła się okupacja….. 

Dn. 26 czerwca 1913 r. w Teodorówce (gm. Dukla) urodził się Władysław Baran, syn Pawła i Katarzyny z domu Krężel. Miał troje rodzeństwa: siostrę Aleksandrę i braci: Stanisława i Jana. Władysław wykazywał się zainteresowaniem zdobywania wiedzy i nowych umiejętności. Starannie pisał, lubił geometrię i geografię. Służbę wojskową odbył w jednostce saperskiej w Przemyślu, zyskując stopień plutonowego.

Poszedł w ślady starszego brata Jana, który posiadał stopień sierżanta rezerwy. Po wyjściu z wojska Władysław rozpoczął pracę na stanowisku praktykanta u dukielskiego geodety. Następnie przeniósł się do pracy w biurze geodezyjnym w Łężanach przy parcelacji gruntów i wytyczaniu drogi do Targowisk. W Łężanach poznał przyszłą żonę Stefanię Sieniawską, nauczycielkę w szkole podstawowej.

Związek małżeński zawarli w 1939 r., nigdy nie doczekali się potomstwa. Szczęście młodego małżeństwa nie trwało długo, zbliżał się wrzesień 1939 r.  Pod koniec 1939 r. Władysław przyjął pseudonim „Bekas” i wstąpił do Związku Walki Zbrojnej i rozpoczął swoją działalność konspiracyjną. Przez cały okres był związany z przedwojennym powiatem krośnieńskim, określanym w strukturach zbrojnego podziemia jako Obwód Krosno. Początkowa działalność obwodu polegała na udzielaniu pomocy wojskowym, przyjmowaniu przesyłek przez kurierów i przerzucaniu broni do skrytek. Ważnym zadaniem była działalność szkoleniowa. Ruch oporu potrzebował przeszkolonej kadry dowódczej oraz żołnierzy przygotowanych do trudnej walki partyzanckiej. W obwodzie Krosno w 1940 r. rozpoczęła działalność placówka szkoleniowa Dukla, kryptonim „Dalia”, „Dorota”. Początkiem 1940 r. został zorganizowano kurs podchorążych, którego absolwentem był Władysław Baran. Atuty Bekasa szybko zostały zauważone przez jego przełożonych, w których zrodził się pomysł utworzenia grupy wywiadowczo-dywersyjnej działającej w obwodzie krośnieńskim. 

Władysław wraz z żoną Stefanią zamieszkał w domu w Krośnie, pomiędzy dworcem kolejowym a lotniskiem, co dawało idealne możliwości obserwacji terenu, we wszystkich kierunkach. W domu tym przez pewien czas, mieścił się również sztab Kedywu, miejsce schronienia dla osób poszukiwanych przez gestapo oraz schronienie dla rodziny żydowskiej. W takich okolicznościach Władysław rozpoczął działalność wywiadowczą, w którą wciągnął również żonę Stefanię. Jednocześnie Bekas prowadził grupę sabotażowo-dywersyjną, specjalizującą się w sabotażu w lotnictwie niemieckim. Terenem operacyjnym grupy było lotnisko w Iwoniczu-Targowiskach. Grupa Władysława zajmowała się też dywersją transportu kolejowego, m.in. zacierano układ jezdny wagonów kolejowych, co skutkowało przestojem wagonów oraz wykolejeniem się pociągów. W 1941 r. powiat krośnieński został dotknięty gradobiciem, które zniszczyło plony a mieszkańcy zostali dotknięci głodem. Również w tej kwestii partyzanci nie pozostali obojętni. Ich łupem stawały się zapasy magazynów wojskowych i kantyn, a zdobytą żywność rozdzielano potrzebującym. 

Na początku 1942 r. Obwód Krosno został dotknięty „wsypą” i rozpoczęły się aresztowania. Bekas z żoną musieli uciekać, nowe schronienie znaleźli u swoich krewnych w Miejscu Piastowym- u rodziny Kawów. Do końca wojny Władysław wraz z żoną ciągle zmieniali swoje miejsce pobytu, ukrywali się również u rodziny w Teodorówce. Akcje leśnych ludzi Bekasa skierowane były przeciwko hitlerowskim oprawcom oraz polskim konfidentom. W 1943 r. ludzie z plutonu Bekasa wykonali wyroki śmierci na Darlingu- bardzo gorliwym policjancie z posterunku w Dukli oraz jego matce, oboje współpracowali z gestapo. 14 czerwca 1944 r. grupa dywersyjna z plutonu Bekasa wykonała wyrok na komendancie niemieckiej żandarmerii w Dukli – Paulu Dieballu, nazywanym katem Dukli, który osobiście zamordował 37 Polaków, w tym dzieci. Do wykonania wyroku Bekas wyznaczył Antoniego Sucha „Mściciel” z Iwonicza, jako dowódcę, Jana Malinowskiego „Rolski” z Targowisk, Stanisława Karnię „Longinus” ze Zboisk oraz Jerzego  Vaulina „Mara” z Warszawy. Od początku istnienia placówki w Dukli - Bekas pełnił funkcję zastępcy dowódcy. Po tragicznej śmierci dowodzącego placówką- Jana Kopczy, w czerwcu 1944 r. Bekas objął dowództwo. Tak rozpoczyna się nowa karta jego działalności partyzanckiej. Grupa odbyła wiele akcji, dla przykładu podano tylko kilka. W sierpniu 1944 r. grupa partyzantów na polach Wrocanki natknęła się na transport amunicji przeciwlotniczej. W wyniku walki zginął jeden żołnierz Wermachtu, a do niewoli wzięto 16 jeńców oraz zabrano wozy z amunicją. Nazajutrz we Wrocance oddział żołnierzy niemieckich wsparty dwoma czołgami otoczył kościół i zatrzymał 50-ciu mężczyzn. Na wieść o tym Bekas podjął szybka decyzję ratowania aresztowanych. Po naradzie z dowódcami plutonów wysłał list do dowódcy niemieckiej 208 dywizji piechoty – generała Pieckenbrocka, w którym wyjaśnił , że amunicja została zdobyta przez Wojsko Polskie, a ludność cywilna nie powinna ponosić za to konsekwencji. Wyznaczył w liście warunek, iż jeśli Niemcy dopuszczą się rozstrzelania przetrzymywanych mężczyzn, to wtedy zostanie zabitych 16 jeńców niemieckich oraz za każdego zabitego Polaka zostanie zabity jeden oficer Wermachtu. Jednak jeśli Polacy zostaną uwolnieni, to wolność odzyskają również jeńcy niemieccy. Generała Pieckenbrock podjął decyzje o uwolnieniu zatrzymanych Polaków, gdyż uważał, że zaognianie problemu spowoduje odciągnięcie Wermachtu od działań frontowych. Opisana akcja udowodniła umiejętność rozwiązywania trudnych spraw przez dowódców plutonów z kompanii Bekasa i przez niego samego. Zwyciężyła dyplomacja poparta o przemyślanie przedstawionym ultimatum. W sierpniu 1944 r.  w okolicy stacjonowania II plutonu podporucznika Jarowicza pojawiły się dwa nowe oddziały Wermachtu. Jarowicz postanowił przebić się bliżej Krosna, jednak musiano zorganizować transport broni, którą dysponowali Polacy. Transportem broni zajął się Jan Kurek „Lewy” oraz Władysław Klimek „Wicher”. Wóz był mocno obciążony, zaprzęgnięty w parę lichych koni, całość wozu okryto snopami zboża. Para koni nie mogła sobie z nim poradzić, a pod samym budynkiem siedziby gestapo konie zatrzymały się. Gestapowcy, którzy z kpinami przyglądali się zmaganiom zwierząt i ludzi, w końcu postanowili pomóc. Wybiegli na ulicę i zaczęli pchać wóz. Na szczęście nie popatrzyli co jest pod snopami a partyzanci w spokoju przedostali się z bronią.  Jednym z głównych zadań kompanii „Bekasa” w Krośnie było sparaliżowanie ruchu kolejowego, który hitlerowcy wykorzystywali do transportu wojska i zaopatrzenia oraz wywozu urządzeń. Niemcy uruchamiali transport kolejowy tylko nocą. Por. Władysław Baran planując akcję trwałego uszkodzenia linii kolejowej w Krośnie wybrał wiadukt w pobliżu szpitala. W nocy 24 na 25 sierpnia dokonano jego wysadzenia. Bekas wraz z Jarowiczem osobiście podłożyli ładunki wybuchowe. Wykonanie tej czynności wymagało od nich wspięcia się na konstrukcje wiaduktu, dla utrzymania pełnej ciszy owinęli buty szmatami. Po wysadzeniu wiaduktu Niemcy zaprzestali wywozu maszyn z krośnieńskich fabryk i warsztatów. 

Kiedy zakończyła się II Wojna Światowa a Niemcy zostały pokonane, radość tych, którzy przeżyli była wielka. Towarzyszyły jej jednak ból i łzy po poległych, zmarłych i zamordowanych oraz obawa o zaginionych. Jednak dla Władysława i Stefanii walka się nie zakończyła. W styczniu 1945 r. po rozwiązaniu Armii Krajowej, Bekas przebywał wraz z żoną u krewnych – rodziny Kawów w Miejscu Piastowym i uczył małą Olę i Stasię starannie pisać – wtedy przyszli oni – funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa – aresztowali go. Stefania dotarła do kpt. Z. Soboty, który po zwolnieniu z aresztu wraz z innymi oficerami sztabu Podokręgu AK Rzeszów, prowadził działania na rzecz zorganizowania dywizji akowskiej u boku armii sowieckiej. Poradził jej aby zwróciła się do  pułkownika sowieckiego, aby go zwolnił. Stefania tak uczyniła. Sobota zakomunikował Bekasowi, że został zwolniony warunkowo w celu przeprowadzenia werbunku do kampanii złożonej z akowców, z którymi zostanie skierowany do Dywizji AK, a następnie na front. W czerwcu 1945 r. Władysław wraz z żoną potajemnie opuścili Miejsce Piastowe i zamieszkali u kuzynki Zofii Krężel w Krakowie. Przenosili się w tym czasie z miejsca na miejsce, tropieni i ścigani przez bezpiekę. Dla nich okupacja trwała nadal. W grudniu 1946 r. został powołany na przewodniczącego obwodu wyborczego, na co nie wyraził zgody. Został aresztowany, a po całonocnym przesłuchiwaniu podpisał zobowiązanie do współpracy. W następnym dokumencie bezpieki odnotowano, że Władysław zaraz po zwolnieniu zbiegł w nieznanym kierunku. Wg. Stefanii Bekas miał już wcześniej polecenie służbowe z AK na opuszczenie kraju, wyjechał do Świnoujścia skąd miał udać się do Anglii. Jednak nie wypłynął, nie chciał zostawić ukochanej żony samej, uważał również w Polska go potrzebuje i jego służba się nie zakończyła. W tym czasie ukrywał się w Wałbrzychy, u brata Stefanii. Ta poprosiła brata żeby wpłynął na Władysława, żeby uciekał, jednak on odpowiedział, że zdania nie zmieni, a jeśli ma umrzeć to tylko na polskiej ziemi. W latach 1946-1949 r. funkcjonariusze bezpieki prowadzili działania operacyjne przeciwko Bekasowi i jego sprzymierzeńcom. Życzliwi ludzie doradzali Bekasowi, aby wstąpił do PPR, co mogłoby uchronić go od szykan organów bezpieczeństwa, ale on stanowczo odmówił, twierdząc że woli zginąć niż zhańbić swoje nazwisko. 16 sierpnia 1949 r w Miechowie został aresztowany i natychmiast przewieziony do Aresztu Śledczego w Rzeszowie. Po 3 tygodniowym przesłuchiwaniu ślad po nim ginie. 

Oceniając stopień wykonania zadań powierzonych Bekasowi i jego ludziom, należy stwierdzić, że były one realizowane z przekonaniem, starannie zaplanowane, nie wprowadzały niepotrzebnej brawury czy niebezpieczeństwa. Dowódca starał się być dobrym przykładem dla żołnierzy i ostają dla ludności. Sam wykonywał trudniejsze zadania. Nie szafował krwią żołnierską, nie wykorzystywał swojego stopnia i funkcji. Był oficerem wymagającym, konsekwentnym, często może nawet surowym. Był z żołnierzami, mogli na niego liczyć. O ofiarach, poniesionych przez nasz kraj podczas najkrwawszej z wojen, przypominają nam dziś miejsca pamięci narodowej.  Pamiętajmy o tych wszystkich, którzy oddali życie za wolną Ojczyznę. Ich mogiły są w całym świecie. Oznaczają one miłości do Ojczyzny, uczcijmy pamięć bohaterów!

Czuwaj!

pwd. Justyna Zimny-Frużyńska
Drużynowa 6 DH ISKRA
im. por. Władysława Barana „BEKASA” 

WARTO ZAJRZEĆ

AKCJA 1% DLA ZHP